Spotkanie dedykowane nowemu albumowi fotograficznemu poświęconemu naszemu regionowi było okazją do zaprezentowania wyjątkowego wydawnictwa, ale nie tylko. Co sprawia, że nie mamy dość uwieczniania dobrze znanych krajobrazów? Dlaczego wciąż chcemy je oglądać, odkrywać na nowo, wracać do tych samych jezior, wzgórz, mgieł i ścieżek? To musi być miłość.
„Suwalszczyzna. Tu bije serce przyrody” została nazwana publikacją innowacyjną, ponieważ właściwie rezygnuje z klasycznej narracji. Po krótkim wprowadzeniu autorstwa Stanisława Kuraka nie ma tu rozbudowanych opisów ani komentarzy prowadzących czytelnika za rękę. Są fotografie. To one opowiadają o regionie. To one budują nastrój, pokazują światło, przestrzeń, ciszę i charakter pogranicza.
Zdjęcia zostały dosłownie okraszone poezją lokalnych twórców, która nie dominuje nad obrazem, ale delikatnie dopełnia całość. W części poświęconej Ziemi Sejneńskiej znalazły się między innymi teksty Małgorzaty Kąkolewskiej. Cały album wydany przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społeczno-Kulturalnych „Nad Czarną Hańczą” łączy obraz ze słowem bardzo subtelnie – bez nadmiaru komentarzy, pozostawiając miejsce na własne odczuwanie fotografii i przestrzeni.
Publikacja została podzielona na trzy części – ziemię suwalską, augustowską i sejneńską. Właśnie część poświęcona Ziemi Sejneńskiej najmocniej dotyka również wielokulturowości regionu i rytmu pogranicza – miejsca, które przez lata uczyło ludzi żyć obok siebie.
Podczas spotkania Stanisław Kurak i Wojciech Grabowski rozmawiali z fotografikami Krzysztofem Mierzejewskim i Leszkiem Przeborowskim nie tylko o samych zdjęciach, ale też o próbie uchwycenia czegoś znacznie trudniejszego – atmosfery miejsca.
– Słowa tego nie oddadzą. Gdy chodzi o nastrój, o charakter miejsca, tylko obraz potrafi naprawdę to zatrzymać – mówiono podczas promocji albumu.
Wieczór dopełniły występy lokalnych artystów – skrzypaczki Emilii Melon, poetki wykonującej poezję śpiewaną Małgorzaty Kąkolewskiej oraz akordeonisty Macieja Bobrowskiego. I właśnie ten ostatni występ okazał się prawdziwym finałem z energią. Bobrowski dosłownie porwał publiczność – jego akordeon nie był jedynie muzycznym dodatkiem do wydarzenia, ale osobną opowieścią, mocną, żywą i pełną charakteru. To był jeden z tych momentów, które zostają z nami jeszcze długo po zakończeniu spotkania.
A sam tytuł „Tu bije serce przyrody” jest w tym albumie czymś więcej. Wracający podczas spotkania motyw rytmu tej ziemi, pogranicza i miłości do regionu wybrzmiewał niemal w każdej fotografii. W świetle, mgłach, wodzie i ciszy zapisano coś więcej niż krajobraz – zapisano emocje ludzi, którzy naprawdę kochają to miejsce.



